Rząd już nie odstrasza inwestorów

Wskaźnik niepewności wśród przedsiębiorców wrócił do poziomu sprzed wyborów. Mocno spada również ryzyko kredytowe Polski

Miniony tydzień był dla Polski pozytywny. W czwartek prezydent USA Donald Trump skierował uwagę świata na Polskę. Dzień później agencja Fitch Ratings utrzymała długoterminową ocenę ryzyka kredytowego Polski na poziomie „A minus" i perspektywę stabilną. „Rating odzwierciedla solidne fundamenty makroekonomiczne podtrzymywane przez rozsądną architekturę monetarną i zdrowy sektor bankowy” — czytamy w uzasadnieniu.

O tym, że polska gospodarka ma solidne fundamenty wiadomo od lat, ale przez ostatnie kilkanaście miesięcy silny wpływ na nastroje panujące w wśród krajowych przedsiębiorców i zagranicznych inwestorów miała polityka. Widać to po odsetku firm, które deklarowały, że niepewność gospodarcza stanowi barierę w rozwoju. Tuż po wyborach parlamentarnych w 2015 r. zaczął mocno rosnąć, częściowo na fali nowych planów podatkowych i regulacyjnych (patrz wykres). NBP przyznał w jednej z analiz z początku tego roku, że źródłem rosnącej niepewności — oprócz napiętej sytuacji geopolitycznej — mogły być zmiany legislacyjne i zaostrzenie kontroli podatkowych. Podobną reakcę można było zaobserwować w ocenie ryzyka kredytowego Polski — różnica rentowności polskiej obligacji i swapa o 10-letnim terminie zapadalności wystrzeliła po wyborach do poziomu niewidzianego od lat. Potem nawet jeszcze wzrosła.

Jednak w ostatnich miesiącach obawy wyraźnie maleją. Odsetek firm wskazujących niepewność jako barierę w rozwoju wrócił praktycznie do poziomu sprzed wyborów parlamentarnych.

To zapewne pochodna wyraźnego ożywienia koniunktury, ale możliwe, że przedsiębiorcy przyzwyczaili się już do rządu i jego polityka nie jest dla nich źródłem tak dużych obaw. W przypadku inwestorów zagranicznych sytuacja jest nieco mniej jednoznaczna. Ryzyko kredytowe Polski w ostatnich miesiącach wyraźnie maleje (patrz wykres). Niektórzy eksperci uważają, że mocna gospodarka spycha wszelkie działania polityczne na dalszy plan. Kilka dni temu Ruchir Shama, znany analityk rynków wschodzących z Morgan Stanley, zamieścił w „New York Times” artykuł, w którym wychwala polską gospodarkę i wylicza: szybki wzrost, niski dług, stabilną walutę i nadwyżkę w handlu zagranicznym. Nie brak jednak głosów, że polityka wciąż stanowi element ryzyka w kalkulacjach inwestycyjnych.

— Wśród inwestorów korporacyjnych widzę bardzo duży optymizm odnośnie regionu Europy Środkowej. Oczekują mocnego wzrostu konsumpcji oraz wysokiej dynamiki produktywności. Inwestorzy finansowi są jednak bardziej ostrożni. Ich obawy dotyczą niskich rentowności w regionie, ale też rosnącego populizmu i nacjonalizmu — mówi Per Hammarlund, główny strateg rynków wschodzących w szwedzkim banku SEB.

Ekonomiści z Goldman Sachs International i Raiffeisen Bank International, w rozmowach z „PB” przyznają, że rząd, sposobem wdrażania postulatów — bardziej umiarkowanym i przyjaznym dla rynku, niż oczekiwano — przekonał do siebie wielu inwestorów, w szczególności zagranicznych. Nie jest to jedyna dobra informacja, która padła pod adresem Polski z ust zagranicznych ekspertów (czytaj obok).

 

MINIWYWIAD Z… GUNTEREM DEUBEREM, GŁÓWNYM EKONOMISTĄ RAIFFEISEN BANK INTERNATIONAL

Wpływ polityki jest mniejszy, niż zakładaliśmy

Jak pan ocenia kondycję polskiej gospodarki?

Gunter Deuber: W porównaniu ze stanem sprzed około sześciu miesięcy obecnie jesteśmy zdecydowanie bardziej optymistycznie nastawieni. Mówiąc szczerze, polska gospodarka jest w zdecydowanie lepszej kondycji, niż oczekiwaliśmy. PKB za 2016 r. został nieco zredukowany, co poprzez efekt bazy wspiera dane za obecny okres. Jednak nawet bez uwzględniania wsparcia od strony statystycznej należy powiedzieć, że polska gospodarka rozwija się prężnie. Pozytywne sygnały płyną w szczególności ze strony konsumpcji. Wcześniej mieliśmy pewne obawy, że silna konsumpcja jest wspierana głównie przez transfery socjalne, co można by utożsamiać z jednorazowym efektem. Jednak obecnie konsumpcję wspiera mocny rynek pracy. Co więcej, inflacja nadal znajduje się na bardzo niskim poziomie, a w najbliższej przyszłości nie oczekujemy negatywnych ruchów ze strony agencji ratingowych. Naszym zdaniem bieżący rok będzie bardzo dobry dla polskiej gospodarki. To dlatego podwyższyliśmy prognozę PKB na 2017 r. z 3,3 proc. w ujęciu rocznym do około 3,8 proc., choć niewykluczone, że odczyt może się zbliżyć w okolice nawet 4 proc. To zdecydowanie szybszy wzrost gospodarczy niż w ubiegłym roku.

Czy coś jeszcze przekonało państwa do zmiany nastawienia?

Tak. Niepokoił nas także wpływ polityki na krajowy cykl inwestycyjny. Okazało się, że jest on mniejszy, czyli bardziej umiarkowany, niż oczekiwaliśmy. Co więcej — Polska korzysta także na ożywieniu gospodarczym w strefie euro, w szczególności wśród jej głównych partnerów handlowych. Wzrost gospodarczy w krajach strefy euro może w tym roku przekroczyć 2 proc.

Czy zagraniczni inwestorzy zauważyli, że polityka jest mniej „niebezpieczna”, niż oczekiwali?

Zagraniczni inwestorzy byli zdecydowanie bardziej zaniepokojeni potencjalnym wpływem politycznych zawirowań niż inwestorzy lokalni. Jednak polityczne działania w Polsce, szczególnie w tym roku, są zdecydowanie bardziej umiarkowane. W ogóle uważam, że niepokój wokół polityki, nie tylko w Polsce, ale także w przypadku pozostałych krajów europejskich, się zmniejszył. Innymi słowy, inwestorzy przywiązują obecnie większą wagę do kwestii gospodarczych niż politycznych.

Jak pańskim zdaniem prezentuje się Polska na tle pozostałych krajów Europy Środkowo-Wschodniej?

Sytuacja Polski jest zbliżona do pozostałych krajów regionu, z adnotacją, że dostrzegamy nieco większe podobieństwo Polski do Węgier niż Czech czy Słowacji, przede wszystkim ze względu na poprawę w finansach publicznych. Prowadzone obecnie przez Polskę i Węgry działania w zakresie polityki fiskalnej w dłuższym okresie mogą jednak okazać się nieco zbyt procykliczne. Co więcej, oba kraje mogą nieco stracić w przypadku, gdy Niemcy i Francja przystąpią do budowy tzw. trzonu Europy. Polska i Węgry mogą wówczas nie angażować się w takie inicjatywy równie chętnie jak Czechy czy Słowacja. Jednak to jeszcze daleka przyszłość — najpierw Europejczycy muszą rozwiązać kwestę brexitu, dopiero wtedy będzie można rozmawiać o zacieśnianiu współpracy między konkretnymi krajami.

 

MINIWYWIAD Z… KEVINEM DALYM, EKONOMISTĄ GOLDMAN SACHS INTERNATIONAL, ZAJMUJĄCYM SIĘ REGIONEM EUROPY ŚRODKOWEJ

Jesteśmy pozytywnie nastawieni do polskich aktywów

Co sądzi pan o polskiej gospodarce?

Kevin Daly: Prognozujemy, że w tym roku polska gospodarka wzrośnie o 4 proc. w ujęciu rocznym i o 3 proc. w 2018 r. Nasze nastawienie jest nieco bardziej optymistyczne, niż wynikałoby to z konsensu ekonomistów. Dostrzegamy cztery czynniki, które mogą wspierać wzrost gospodarczy w Polsce. Po pierwsze — popyt zewnętrzny. Gospodarka światowa rozwija się prężnie, a kraje strefy euro uczestniczą w ogólnej poprawie warunków gospodarczych. Po drugie — w Polsce mamy do czynienia z luzowaniem po stronie polityki fiskalnej. Z tej perspektywy najważniejszy jest program 500+, który wspiera popyt konsumencki. Po trzecie — widzimy pozytywne sygnały ze środowiska finansowego. W szczególności dotyczy to postępującej poprawy warunków kredytowych. Po czwarte — polską gospodarkę powinien wspierać wzrost wydatków inwestycyjnych, finansowanych z budżetu UE. W ubiegłym roku był to czynnik, który ciągnął w dół wskaźnik PKB. W tym roku oczekujemy stopniowej poprawy. To cztery podstawoweczynniki, które naszym zdaniem powinny wspierać polską gospodarkę w krótkim okresie.

Jak będzie wyglądać sytuacja w dłuższym terminie?

Myślę, że najmocniejszą stroną polskiej gospodarki okaże się wzrost produktywności. Na tle krajów Europy Wschodniej Polskę wyróżnia jeden z najbardziej skutecznych procesów konwergencji [doganianie krajów o wyższym stopniu rozwoju gospodarczego — red.]. Pod tym względem Polska radziła sobie dobrze i oczekujemy, że tak będzie nadal. Z drugiej strony, jeżeli chodzi o słabe obszary gospodarki, należy wskazać demografię. Współczynnik płodności jest relatywnie niski i populacja ulega procesom starzenia. To najistotniejszy obszar słabości polskiej gospodarki w dłuższym terminie.

Czy pańskim zdaniem Polska to dobry kierunek do inwestowania?

Od początku tego roku jesteśmy bardzo pozytywnie nastawieni do polskich aktywów i rekomendowaliśmy naszym klientom inwestowanie w polskie akcje i złotego. Jednak w związku z tym, że polski rynek akcji rósł w tym roku wyjątkowo dynamicznie, a złoty umocnił się dość znacznie, musimy przyznać, że obecnie potencjał inwestycyjny jest mniejszy niż na początku roku. Nadal jednak pozostajemy pozytywnie nastawieni do polskich aktywów. Z optymizmem podchodzimy zresztą do krajów Europy Środkowo-Wschodniej, choć uważamy, że jeżeli chodzi o długoterminowy potencjał, polska gospodarka wygląda wyjątkowo atrakcyjnie.

Co myśli pan o polskiej polityce? Jak tę część polskiej gospodarki postrzegają zagraniczni eksperci i inwestorzy?

Dojście do władzy obecnie rządzącej partii politycznej wywołało pewien niepokój, w szczególności wśród inwestorów zagranicznych. Niepewność związana była przede wszystkim z jej programem wyborczym. Jednak w ostatnim czasie niepokój zmalał, ponieważ dużo postulatów zostało wdrożonych w sposób dużo bardziej przyjazny dla rynku, niż było to wcześniej zapowiadane. Najlepszym przykładem jest propozycja konwersji kredytów frankowych.

Rozmawiała Justyna Dąbrowska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska, Ignacy Morawski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Rząd już nie odstrasza inwestorów