Ukraińcy nie uratują rynku pracy

Rozmawiał Bartek Godusławski
opublikowano: 23-01-2017, 22:00

3 pytania do... Joanny Tyrowicz, eksperta Instytutu Ekonomicznego NBP

1 Czy Badanie Ankietowe Rynku Pracy robione przez NBP mówi nam coś o wpływie na bezrobocie i płace ze strony Ukraińców?

Joanna Tyrowicz
Zobacz więcej

Joanna Tyrowicz Grzegorz Kawecki

Ze względu na relatywnie niewielką liczbę Ukraińców w Polsce jest on raczej niewielki. Po pierwsze, trudno znaleźć dane potwierdzające obiegową tezę, że Ukraińcy czy osoby innej narodowości „zabierają miejsca pracy” Polakom. Jest też znakiem nowoczesności społeczeństwa czy rynku pracy fakt, że tam, gdzie pojawiają się luki, uzupełnia je w sposób twórczy dla wszystkich stron imigracja. Mamy wiele badań pokazujących, że bezrobocie w Wielkiej Brytanii nie jest wynikiem napływu imigrantów, a płace młodych, białych i niewykształconych Brytyjczyków nie ucierpiały na skutek otwarcia rynku brytyjskiego na pracowników z tzw. nowej Unii. Dlaczego w Polsce proces miałby być inny? Dla mnie ważniejsze jest to, że obecnie nie umiemy odpowiedzieć na pytanie, czy pobyt Ukraińców w Polsce jest twórczy dla polskiej gospodarki i dla tych imigrantów. Ma to tym większe znaczenie, że pewna część imigrantów w Polsce wykonuje prace poniżej swoich kwalifikacji.

2 Jednak przedsiębiorcy raportują coraz większe problemy ze znalezieniem pracowników z odpowiednimi kwalifikacjami i zgłaszają rekordowe zapotrzebowanie na Ukraińców?

W tegorocznym raporcie o rynku pracy pokazujemy, że gdyby osoby, które potencjalnie mogą i chciałyby pracować zaczęły uczestniczyć w rynku pracy, aktywność zawodowa wzrosłaby o ok. 9 proc., czyli naprawdę dużo. Bariery są zróżnicowane: opieka nad osobami zależnymi czy dziećmi, odległość geograficzna czy trudności w poszukiwaniu pracy. Jeśli mówimy o obecności na rynku pracy osób o narodowości ukraińskiej, to nie jesteśmy nawet blisko tej liczby. Krótko mówiąc, pracodawcy raportują, że polski rynek pracy nie działa bardzo sprawnie i nic więcej. Poza tym, być może część z tych stanowisk pracy należałoby zlikwidować, bo nie gwarantują wystarczająco sensownego „zwrotu” z zatrudnionej pracy. To, że przez chwilę mamy protezę w postaci tańszych pracowników zza wschodniej granicy, nie znaczy, że dany biznes jest w średnim horyzoncie rozwojowy i ma sens. Gdyby ci pracodawcy nie mogli pozyskać do pracy imigrantów, musieliby się zastanowić, jak zmienić swój biznes, a być może nawet podjąć decyzję o zamknięciu go. To podniosłoby wydajność gospodarki, a wykorzystywanie względnietańszych pracowników w pewnym sensie konserwuje niekorzystny mechanizm. Dlatego podobnie jak w przypadku wyjazdów z Polski, także w odniesieniu do imigracji nie powinniśmy się ciągle skupiać na liczbie przyjeżdżających. Trzeba patrzeć na mechanizmy i skutki tych procesów.

3 Czy wobec starzenia się naszego społeczeństwa Ukraińcy nie są rozwiązaniem problemów demograficznych Polski?

Ukraińskie społeczeństwo starzeje się szybciej niż polskie. Naturalnie zawsze migranci są relatywnie młodsi, ale jeśli ktoś chciałby myśleć, że napływ Ukraińców zapełni lukę demograficzną w Polsce, to jest w błędzie. Poza tym, Ukraina wybrała mniej skuteczną ścieżkę transformacji, ale ten stan nie jest wieczny. Nie można więc oczekiwać, że najsłabiej płatne stanowiska w Polsce będą dla pracowników z Ukrainy zawsze atrakcyjne. Na pewno nie rozwiązują więc naszych problemów w perspektywie demograficznej, która ma znaczenie, czyli kilkudziesięciu lat.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiał Bartek Godusławski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu