bValue wyda pół miliarda na techbiznesy

opublikowano: 21-11-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Trzeci fundusz pod tym szyldem chce wypełnić rynkową lukę w regionie. Pomoże przedsiębiorcom rozkręcić firmę do poziomu interesującego podmioty private equity.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • ile pieniędzy i od jak licznego grona zebrał bValue Growth
  • jaką rolę chce odegrać na rynku
  • jak dużych i jakich firm szuka
  • jak znacząco chce zwiększyć skalę spółek portfelowych i w jaki sposób to osiągnąć
  • jakie wyniki osiągają dwa pierwsze fundusze bValue
  • dlaczego trudniej obecnie przekonać zachodnich inwestorów do zaangażowania kapitału w CEE
  • czy zdaniem przedstawicielki rynku private equity jest w Polsce miejsce na tzw. fundusze growth

Technologiczni giganci ogłaszają masowe zwolnienia, ich kapitalizacji daleko do historycznego maksimum, a z rynkowymi trudnościami borykają się również mniejsze spółki technologiczne. To nie oznacza jednak, że inwestorzy odwrócili od nich wzrok — wręcz przeciwnie.

W ostatnich miesiącach powierzyli kapitał m.in. kolejnym funduszom stworzonym przez Inovo (100 mln EUR), Credo Ventures (75 mln EUR) i Market One Capital (80 mln EUR). Nowe otwarcie ogłosił też właśnie bValue, który wcześniej zdobył zaufanie m.in. Rafała Brzoski i Mariana Owerki.

Trudno o zachodnich inwestorów

bValue Growth zebrał 72 mln EUR w 1,5 roku — uznaje to za dobry czas na tle rynkowego standardu, a jego docelowa kapitalizacja w połowie 2023 r. wyniesie 100 mln EUR (470 mln zł). Podkreśla, że skoro są podmioty ogłaszające kolejne fundusze, to sytuacja związana z ich zbieraniem nie jest tak trudna, jak mogłoby się wydawać.

— Niemniej Polska i cały region CEE [Europa Środkowa i Wschodnia – red.] nigdy nie był łatwym miejscem do zebrania kapitału, a eskalacja wojny w Ukrainie jeszcze to utrudniła. Wielu inwestorów z Zachodu niezaangażowanych jeszcze w CEE uznaje, że nie jest to dobry moment, natomiast ci, którzy już tu zainwestowali, powierzają kapitał raczej tym samym, sprawdzonym już podmiotom albo nawet się wycofują. To sprawia, że coraz większą rolę odgrywają rodzimi przedsiębiorcy — mówi Maciej Balsewicz, założyciel i partner zarządzający w bValue.

Nowy fundusz ma na pokładzie 20 inwestorów: prywatnych oraz instytucji z Polski i zagranicy.

— Nie mamy jeszcze kapitału od publicznego polskiego inwestora, ale możliwe, że się pojawi. Zaczęliśmy od trudniejszego zadania, czyli zebrania prywatnego kapitału, który dodatkowo potwierdza jakość naszego zespołu zarządzającego — mówi Maciej Balsewicz.

Obyci w inwestycjach:
Obyci w inwestycjach:
Zespołem bValue Growth zarządzają Maciej Balsewicz i Michał Bartosz. Pierwszy to założyciel bValue, wcześniej pracował m.in. EY, InPoście i funduszu PineBridge Investments. Drugi dołączył w tym roku, wnosząc doświadczenie zdobyte m.in. w Deloitte, grupie WP i Enterprise Investors.
DAREK_LEWANDOWSKI

Między VC a PE

bValue Growth zamierza wypełnić lukę w CEE (około 60 proc. kapitału zainwestuje prawdopodobnie w Polsce) między funduszami venture capital (VC) szukającymi typowych start-upów a funduszami private equity (PE) rozglądającymi się za dojrzałymi biznesami. Na jedną transakcję planuje przeznaczać 22-75 mln zł w zamian za 20-40 proc. udziałów.

— Fundusze PE działają w Polsce od ponad 30 lat i zarządzają coraz większym kapitałem — obecnie inwestują jednorazowo 20-25 mln EUR [Innova zbierze w nowym funduszu nawet 350 mln EUR, a Resource Partners 200 mln EUR — red.]. Źródeł finansowania udziałowego na poziomie 5-15 mln EUR nie ma więc wiele. Duża część opcji to wykupy, a niektórzy przedsiębiorcy widzą potencjał zwielokrotnienia skali działalności w kilka lat i nie chcą teraz sprzedawać firmy, bo nikt nie zapłaci im premii za przyszły sukces. Ponadto bessa dotarła również na rynek prywatny, więc z chęcią zaczekają z oddaniem kontroli na lepszy czas — wyjaśnia Michał Bartosz, partner w bValue.

Zwraca uwagę, że w przypadku inwestycji VC zazwyczaj pojawia się grupa inwestorów i rozdrobnienie udziałów, natomiast bValue Growth chce być jedynym zewnętrznym udziałowcem i pełnić rolę sparingpartnera, który pomoże dotychczasowemu zarządowi zderzać swoje wizje z innymi.

— Decyzyjność i odpowiedzialność pozostawiamy w rękach założycieli firmy, ponieważ wierzymy, że na tym etapie działalności i przy utrzymaniu motywacji to oni będą w stanie zrealizować przyjęty plan wzrostu. Zamierzamy działać w sprawnym duecie przedsiębiorca—prywatny inwestor — twierdzi Maciej Balsewicz.

W przypadku dezinwestycji w grę wchodzi m.in. giełdowy debiut i wykup przez branżowego inwestora, ale bValue Growth chce przede wszystkim być inkubatorem projektów tworzonych pod oczekiwania PE. Tę niszę dostrzega też Paweł Fornalski, współzałożyciel IAI, który jako anioł biznesu chce odgrywać podobną rolę.

Okiem inwestora
Nisza do zagospodarowania
Małgorzata Bobrowska-Jarząbek
partner zarządzający w Resource Partners
Nisza do zagospodarowania

W portfelach funduszy VC znajdują się start-upy z potencjałem osiągnięcia statusu tzw. jednorożca — szybko rosnące dzięki kolejnym rundom finansowania, ale są też spółki, które niekoniecznie dojdą do tego poziomu wyceny, niemniej mogą kilkakrotnie zwiększyć obroty i być rentowne. To potencjalnie ciekawe cele dla funduszy private equity. Takie firmy muszą jednak najpierw nabrać odpowiedniej skali, w czym mogą pomóc tzw. fundusze growth. Ten model sprawdza się już na Zachodzie i pewnie sprawdzi się też na naszym rynku.

Zwielokrotnienie wartości

Fundusz chce zainwestować w 8-12 firm, z czego w trzy w 2023 r. — pierwszą inwestycję planuje ogłosić w I kw. Nie ugania się za potencjalnymi jednorożcami (start-upami o wycenie co najmniej 1 mld USD), lecz za rentownymi spółkami o przychodach do 120 mln zł. Zakres branż jest bardzo szeroki, a wspólnym mianownikiem jest technologia.

— Szukamy firm, które mają potencjał co najmniej czterokrotnego zwiększenia wartości w ciągu 4-5 lat. Trudno już o drugie Dino, które można wyskalować przez metodyczne zagęszczanie sieci sprzedaży. Dlatego naturalnie skupiamy się na spółkach wykorzystujących w swojej działalności technologię, która jest w stanie zapewnić wzrost przychodów na poziomie 30-40 proc. rocznie. Zakres naszego zainteresowania jest szeroki: firmy sprzedające produkt technologiczny lub usługę wspartą technologią oraz biznesy e-commerce mające własny produkt lub silną markę zapewniającą wysoką marżowość — informuje Michał Bartosz.

Zwielokrotnienie wartości firmy ma być możliwe m.in. dzięki odciążeniu właścicieli, którzy na tym etapie działalności wciąż bardzo często odpowiadają za większość operacji, ale koncentrują się na produkcie czy usłudze i sprzedaży. bValue Growth wspomoże ich więc w profesjonalizacji back office’u, wdrażając modele zarządzania i kontroli sprawdzone w innych portfelowych firmach.

— W ramach funduszy zbudowaliśmy ponadto ławkę około 50 ekspertów z różnych dziedzin, którzy pomagają nam w selekcji spółek i due diligence, a następnie mogą wesprzeć punktowo nasze spółki portfelowe. Co istotne, będzie to pomoc szyta na miarę, dostosowana do potrzeb danej firmy. W ustaleniu tego pomagają nam sami przedsiębiorcy, których zachęcamy do otwartego mówienia o swoich mocnych i słabych stronach — mówi Maciej Balsewicz.

Na razie sukcesy

bValue działa od sześciu lat, a kapitalizacja trzeciego funduszu będzie pięciokrotnie większa od pierwszego i drugiego razem wziętych (20 mln EUR).

— Pierwszy fundusz, o kapitalizacji 30 mln zł, już zwrócił trzykrotność zainwestowanego kapitału i wciąż ma udziały w tak perspektywicznych spółkach, jak Tidio, Spin.ai, Fluentbe czy Deligoo. Wyjście ze wszystkich planujemy do końca 2025 r. i uznajemy za realny nawet dziesięciokrotny zwrot — informuje Maciej Balsewicz.

Drugi fundusz, o kapitalizacji 60 mln zł, zakończył inwestycje i koncentruje się na budowaniu wartości portfela, a na I kw. 2023 r. zapowiada pierwszy tzw. exit. W jego przypadku zarządzający dążą do pięciokrotnego zwrotu — na razie wyceniają portfel na dwukrotność zainwestowanego kapitału.

— W trzecim funduszu celujemy w czterokrotny zwrot zainwestowanego kapitału. Utworzyliśmy go standardowo w dziesięcioletnim horyzoncie: po pięć lat na inwestycje i dezinwestycje — mówi założyciel bValue.

36

W tyle spółek zainwestował już bValue…

12

…a tyle dezinwestycji ma na koncie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane