Kiedy skończy się popyt na kryptowaluty

opublikowano: 25-01-2021, 20:00

Bitcoiny kupuje nie tylko ulica, ale także biznes. Dywersyfikacja portfela to efekt polityki banków centralnych

Nieregulowany rynek kryptowalut, na który składa się 8,2 tys. różnych coinów, jest wart — według portalu Coinmarketcap.com — około 1 bln USD (wartość dynamicznie się zmienia). Dobowy obrót przekroczył ostatnio 188 mld USD. Od początku istnienia, czyli od ponad dekady, na rynku króluje bitcoin (BTC) — jego kapitalizacja wynosi około 600 mld USD, a za jednego trzeba zapłacić około 33 tys. USD (i również dynamicznie się zmienia). Ryzykowne aktywo nie tylko nie zniechęca graczy z całego świata, wręcz przeciwnie — może jak magnes przyciągać gospodarstwa domowe oraz… biznes.

Szturm na kryptowaluty nie dziwi Daniela Kosteckiego, głównego analityka Conotoxii, brokera rynku forex. Przyczyn bieżącej hossy (pierwsza była w 2017 r.) upatruje w działaniach banków centralnych.

— Bieżąca polityka monetarna banków centralnych, polegająca na wpompowywaniu w gospodarkę targaną kryzysem ogromnych pieniędzy, może skutkować wysoką inflacją. Drastyczne cięcie stóp procentowych powoduje natomiast , że trzymanie oszczędności w bankach nie tylko się nie opłaca, ale zaczyna wręcz kosztować. Ludzie nie zostali przygotowani na taką sytuację i uciekają z kapitałem w bardziej ryzykowne aktywa, również w kryptowaluty — uważa analityk.

Rynek byka

Jego zdaniem rajd szybko się nie skończy.

— Jeśli nic spektakularnego się nie wydarzy: nie upadnie duża giełda lub nie zostaną wprowadzone niekorzystne dla tego rynku regulacje, to hossa może trwać tak długo, jak do gospodarki będzie płynął strumień pieniędzy. Z zapowiedzi Fedu wynika, że około 2,5 roku — podkreśla Daniel Kostecki.

Hossę może zakończyć wcześniej nasycenie rynku. Czyli kiedy?

— Gdy wartość rynku kryptowaluty osiągnie połowę wartości rynku złota — twierdzi analityk Conotoxii.

Wielu uważa bitcoina za złoto 2.0, czyli bezpieczne aktywo, które może zyskiwać na wartości, gdy na świecie dzieje się źle albo z jakiegoś powodu nasilają się nastroje niepewności. Zwolenników nie przekonują argumenty, że bitcoin to tylko ciąg znaków, który łatwo można stracić. Co więcej, postępująca dematerializacja wartości, jaka zachodzi w wielu obszarach naszego życia (na cyfrowych nośnikach przechowujemy dziś m.in. zdjęcia, ważne dokumenty, muzykę czy filmy), przemawia na korzyść kryptowaluty (nie jest pieniądzem w świetle prawa, chociaż w niektórych miejscach można nią zapłacić za towar bądź usługę), która z punktu widzenia części społeczeństwa może zastąpić środek płatniczy lub złoto. Według Ignacego Morawskiego, głównego analityka „Pulsu Biznesu”, tak się nie stanie. „Prędzej dolar całkowicie przejdzie do sieci niż sieć zastąpi dolara” – stwierdził ekonomista na łamach portalu pod koniec zeszłego roku. Według Daniela Kosteckiego sprawa nie jest taka oczywista. Porównuje on najpopularniejszy fundusz złota do kryptowalutowego.

— SPDR Gold Shares ma pod zarządzaniem 69 mld USD, a Grayscale Bitcoin Trust kryptowaluty o wartości 27 mld USD, w tym 23 mld USD w bitcoinach. W ostatnim tygodniu zarządzający tym funduszem kupił 26 tys. BTC. Dla porównania: „górnicy” tygodniowo wydobywają z sieci tylko 1000 bitcoinów. To wszystko świadczy o potencjale tego rynku — wyjaśnia analityk Conotoxii.

W zeszłym tygodniu BlackRock, największa na świecie firma zarządzająca aktywami, ogłosiła, że dwa z jej funduszy: BlackRock Strategic Income Opportunities i BlackRock Global Allocation Fund, będą handlować instrumentami pochodnymi bitcoina.

Kryptowaluty powoli stają się częścią planu gospodarowania rezerwami kapitałowymi w firmach. Tak zrobiła MicroStrategy, spółka technologiczna notowana na nowojorskiej giełdzie papierów wartościowych.

— MicroStrategy, które obecnie posiada 70,5 BTC, to flagowy przykład dywersyfikacji kapitału z udziałem kryptowaluty. Jest to pierwsza i na razie jedyna spółka giełdowa, która ulokowała część pieniędzy w bitcoinach — mówi Daniel Kostecki.

Spodziewa się więcej takich ruchów. Zwiastunem jest m.in. ostatnia korekta na bitcoinie, gdy część inwestorów indywidualnych zrealizowała zyski — coiny kupowali od nich głównie inwestorzy instytucjonalni.

Bitcoin zamiast lokaty

Odpływ kapitału na rynki nieregulowane budzi skrajne emocje. Kowalscy zaczynają inwestować w coiny długoterminowo. Liczą, że za kilka lat zbiją fortunę.

— Hossa na rynku kapitałowym wciąż trwa, więc ludzie szukają zysków na różnych rynkach. Kryptowaluty są ryzykowne, a wahania ich kursów duże, ale na akcjach też tak bywa. Wycena giełdowa spółki w kryzysie może spaść o kilkadziesiąt procent, np. o 70, co wydarzyło się w przypadku KGHM. Inwestowanie jest dla ludzi — cała sztuka w tym, aby wiedzieć, kiedy ze sceny zejść. Straszenie zamiast edukacji nie odwiedzie ich od inwestycji w kryptowaluty — uważa Daniel Kostecki.

Ostrzeżenia kierowane do Kowalskich płyną zarówno od polskiego nadzorcy, jak też brytyjskiego czy amerykańskiego. Zdarza się również, że banki blokują zakup/sprzedaż coinów. Dotyczy to jednak podejrzanych transakcji, dokonywanych za pośrednictwem internetowych platform, które umożliwiają handel na parach: waluty fiducjarne/kryptowaluty. Firmy z tej branży zobowiązano bowiem prawnie do przestrzegania przepisów w zakresie przeciwdziałania praniu pieniędzy i finansowania terroryzmu, a także weryfikacji tożsamości inwestorów. Tak zorganizowana akcja wydarzyła się w Polsce w 2018 r., czyli w roku niedźwiedzia na rynku bitcoina. Wówczas instytucje nagminnie wypowiadały umowy na prowadzenie rachunków giełdom i kantorom, co skończyło się masową emigracją spółek za granicę. Niewykluczone, że w ferworze bieżących wzrostów na rynku kryptowalut banki na świecie zachowają się w podobny sposób.

Według Daniela Kosteckiego realizacja takiego scenariusza jest mało prawdopodobna. Za mało prawdopodobne, aczkolwiek nie niemożliwe, uważa także ryzyko zepchnięcia coinów do szarej strefy w przy okazji prac banków centralnych nad cyfrowymi walutami, opartymi na tej samej technologii, co tzw. alty, czyli alternatywne waluty.

21 mln

To maksymalna liczba bitcoinów, jaką można wydobyć z sieci blockchain. Dotychczas na rynek trafiło ponad 88 proc. puli. Szacuje się, że ostatni BTC zostanie wydobyty w 2140 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane