21-09-2008, 18:21
Huragan, który przetoczył się przed
światowe giełdy, powoli ucicha. Pojawia się jednak kolejny znak zapytania – czy
700 mld USD, które musi znaleźć administracja USA, nie wywołają kryzysu
budżetowego i płatniczego za oceanem. Mógłby on mieć dużo dłuższy negatywny
wpływ na światową koniunkturę niż kilkudziesięcioprocentowe spadki na giełdach.
Stąd inwestorzy będą jeszcze uważniej śledzić dane makro z USA. Kolejny ich
wysyp już w nadchodzącym tygodniu.