Dobry nauczyciel jest jak ogrodnik

opublikowano: 23-10-2020, 14:55
aktualizacja: 27-08-2021, 11:24

Dzwonki na lekcje, jedna dłuższa przerwa na posiłek w ciągu dnia i ławki w równych rzędach – ten model doskonale przygotowywał do pracy przy liniach produkcyjnych. Skoro współczesna gospodarka wymaga kreatywności, cały system trzeba zbudować na nowo.

Jeśli lubicie musicale, nazwisko tej angielskiej instruktorki baletu i choreografki zapewne nie jest wam obce. Gillian Lynne pracowała na londyńskim West Endzie m.in. przy kultowych „Kotach” i „Upiorze w operze”. Aż trudno uwierzyć, że w szkole radziła sobie tak kiepsko, że jej rodzice często dostawali od dyrekcji listy z uwagami. Ale dziewczyna miała to, co niektórzy psycholodzy nazywają inteligencją kinetyczną, czyli fizyczną, ruchową.

Szkopuł w tym, że nauczyciele widzieli w niej tylko opóźnione w rozwoju dziecko, które źle wypada na sprawdzianach, nieustannie się wierci i zagaduje innych uczniów, na domiar złego ma kłopoty z koncentracją i pamięcią. Dziś mówiliby o ADHD, lecz działo się to w latach 30. ubiegłego wieku i jeszcze nie wymyślono tej epidemii.

Geniusz niemile widziany:
Geniusz niemile widziany:
Tradycyjna szkoła traktuje nietypowe zdolności jako aberrację. Gdyby zgodnie z sugestią nauczycieli Gillian Lynne trafiła do placówki specjalnej, jej talent zostałby pewnie zmarnowany.
David Bebber / News Licensing / Forum

Sytuacja osiągnęła punkt krytyczny, gdy tzw. ciało pedagogiczne zaproponowało przeniesienie Gillian do placówki specjalnej. Przejęta tą sugestią matka zaprowadziła ośmiolatkę do psychologa. Przez 20 minut rozmawiała z nim o szkolnych problemach córki, jej rzekomym lenistwie i braku motywacji.

W tym czasie mała siedziała obok na krześle. Następnie mężczyzna przysiadł do niej i powiedział: „Gillian, wysłuchałem twojej mamy, a teraz muszę porozmawiać z nią na osobności. Poczekaj tu, zaraz wrócimy, to nie potrwa długo”. Zostawił ją samą. Ale wychodząc, włączył radio. Potem patrzył ukradkiem na Gillian razem z jej mamą. „Pani Lynne, Gillian nie jest chora, ona jest tancerką. Proszę ją zabrać do szkoły tańca” – odezwał się wreszcie specjalista. Kobieta skwapliwie zastosowała się do tej rady.

Dziewczyna dostała się do Królewskiej Szkoły Baletowej, została solistką, zrobiła wspaniałą karierę artystyczną po obu stronach Pacyfiku. Podjęła współpracę z Andrew Lloyd Webberem, twórcą muzyki do najbardziej kasowych w historii musicali, granych również w polskich teatrach.

Paul McCartney nie nadawał się do chóru

W bestsellerze „Uchwycić żywioł” historię Gillian Lynne opowiedział sir Ken Robinson, światowej sławy pedagog i reformator systemów oświatowych. W jej biografii zmarły niedawno autor zobaczył dowód na to, że trzeba radykalnie zmienić myślenie o edukacji. Jest ona głównie domeną umysłu. Tymczasem świat odkrywamy na różne sposoby. Zmysłami, emocjami i intelektem. Za pośrednictwem dźwięków bądź ciszy. Samotnie lub przez interakcje z innymi. Werbalnie, wizualnie, abstrakcyjnie albo kinetycznie – jak niesforna Gillian, na której wszyscy belfrzy postawili krzyżyk.

Edukacja spersonalizowana i wrażliwa

Na całym świecie jest dużo świetnych szkół, wspaniałych nauczycieli i inspirujących liderów, którzy kreatywnie pracują, by zapewnić uczniom taką edukację, jakiej potrzebują – spersonalizowaną, wrażliwą i zorientowaną na społeczności.

sir Ken Robinson
pedagog i reformator systemów oświatowych

Sir Robinson przestrzega przed tymi ekspertami z bożej łaski, który promują tylko kujonów i prymusów. Należał do nich pewien nauczyciel muzyki z Liverpoolu, który miał wśród swoich uczniów połowę składu Beatlesów: Paula McCartneya i George’a Harrisona, ale czy odkrył ich talent? Bynajmniej. Stawiał na inne dzieciaki, grzeczniejsze i lepiej ułożone. Na marginesie: Paul chciał nawet dołączyć do chóru katedralnego w rodzinnym mieście, lecz nie został przyjęty. Wiele lat później żartował, że przeszedł przez całą edukację i nikt nie zauważył, że miał jakikolwiek talent muzyczny. Żeby było weselej: ten sam chór, który odrzucił młodego McCartneya, ostatecznie wykonał dwa z jego klasycznych utworów.

Niemiecki ordnung w polskiej szkole

Zdaniem Kena Robinsona główną bolączką publicznych systemów oświatowych jest sztuczna jednostronność. Koncentrują się one na matematyce, fizyce, geografii i innych „poważnych” dyscyplinach kosztem np. zabawy, tańca czy rysowania. Wszędzie realizuje się te same programy nauczania. Wszelkie próby równoważenia osiągnięć intelektualnych sztuką, technologiami i sportem określa się mianem edukacji alternatywnej. Tymczasem brytyjski specjalista apelował, aby takie koncepcje zaliczono do głównego nurtu nauki i uznano za standard.

W książce „Kreatywne szkoły” sir Robinson przypomniał, że dzieci i młodzież uczą się w różnym tempie i zgodnie ze swoimi pasjami. Małolat z naturalnymi zdolnościami w jednej dziedzinie może mieć trudności w drugiej. Zamiast oczekiwać od niego, że będzie orłem z każdego przedmiotu, lepiej zachęcać go do rozwijania się w tym, co sprawia mu największą radość. Naprawdę nikt nie musi mieć samych piątek od góry do dołu.

Inspirator:
Inspirator:
Czy martwisz się o edukację? – pytał sir Ken Robinson, by jak najwięcej osób, organizacji i społeczności zachęcić do zmian szkoły na taką, która odpowiada na potrzeby współczesności.

Skąd wziął się szkolny kult jednorodności? Historycy gospodarczy twierdzą, że obowiązujący model edukacji powstał na początku XIX w. w zmilitaryzowanym państwie pruskim, na fali rewolucji przemysłowej. Zaspokajał potrzeby kadrowe rozrastającej się administracji, a zwłaszcza fabryk. Idealny uczeń, a później robotnik, miał być zdyscyplinowany niczym żołnierz. Oczekiwano od niego ślepego posłuszeństwa, a nie twórczej inwencji. W cenie były tylko te kompetencje, które pozwalały łatwo dopasować każdego do wyznaczonych ról w społeczeństwie i na rynku pracy.

– Dobry nauczyciel jest jak ogrodnik lub farmer. Rośliny mają rosnąć pod jego opieką. Jeśli więdną, jego praca nie ma sensu – mówił sir Ken Robinson. A więdną, gdy przypomina on tępego kaprala lub majstra w fabryce, który nie liczy się z różnorodnością swoich podopiecznych.

W XXI w. industrializacja przybrała zupełnie inne oblicze i jej kołem napędowym są indywidualiści. Niemniej szkoły w dalszym ciągu opuszczają ludzkie klony, nienawykłe do krytycznego myślenia i łamania konwencji. I ten masowy produkt jest głównym problemem współczesnej edukacji.

Dożywotni adwokat edukacji

Sir Kenneth Robinson (ur. 4 marca 1950 w Liverpoolu, zm. 21 sierpnia 2020) – brytyjski pisarz, mówca i doradca, lider w dziedzinie rozwoju kreatywności. Lubił podkreślać, że to przez swoje robotnicze pochodzenie i wspaniałą rodzinę (miał pięciu braci i siostrę) stał się dożywotnim adwokatem edukacji. Jego prelekcja „Czy szkoły zabijają kreatywność?” z 2006 r. jest do dziś najpopularniejszym wykładem w historii prestiżowej konferencji TED (ponad 71 mln odsłon).

W latach 1989-2001 był profesorem wykształcenia artystycznego na Uniwersytecie w Warwick. Współpracował z rządami w krajach Europy i Azji, z międzynarodowymi agencjami, firmami z Fortune 500, narodowym i stanowym systemem edukacji USA, organizacjami non-profit i z niektórymi wiodącymi światowymi organizacjami kulturowymi.

Książki Kena Robinsona wydaje w Polsce wydawnictwo Element.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane