01-12-2010, 09:03
We wtorek gracze w USA mieli trudny orzech
do zgryzienia. Musieli reagować na bardzo różne czynniki wskazujące im
zdecydowanie przeciwne kierunki. Nadal straszyły problemy strefy euro. Różnica
miedzy oprocentowaniem obligacji hiszpańskich i niemieckich wzrosła do poziomu
najwyższego w całej historii Eurolandu (blisko 300 pb). Taniał nie tylko dług
Portugalii czy Hiszpanii, ale również Włoch, Belgii i Francji. Z pewnością
nastroju poprawiać nie mogła ocena Willema Buitera, głównego ekonomisty
Citigroup, który twierdzi, że rekiny wkrótce zaatakują Japonię i USA. Uważam
jednak, że niewielu potraktowało tę prognozę bardzo poważnie, bo obraz rynku
byłby dużo gorszy.