15-09-2010, 08:57
We wtorek to, co działo się na
amerykańskich rynkach finansowych mogło chwilami bardzo dziwić, mimo że od biedy
dało się to zachowanie wytłumaczyć. Wiadomo było, że po czterech sesjach
wzrostów, kiedy indeks S&P 500 dzieliło od bardzo poważnego oporu jedynie
kilka punktów, potrzebny jest naprawdę duży popyt, żeby doprowadzić do
przełamania tego oporu (1.130 pkt.). Byki miały poważne problemy, mimo że
wszystko im sprzyjało.