22-07-2010, 18:05
Wczorajsza sesja w Stanach była fatalna. Z
początku neutralna i bezowocna zmieniła całkowicie swój przebieg na silnie
spadkową zaraz po tym jak na rynek dochodziły słowa szefa FED Bena Bernanke. Nie
powiedział on nic wyjątkowego, a już na pewno niczego czego rynek nie wiedział
by wcześniej, ale amerykańscy gracze ewidentnie postawili na sprzedaż. Po takiej
przygrywce mogłoby się wydawać, że europejskie rynki czeka trudny dzień, a
tymczasem mieliśmy jedną z najlepszych sesji od kilku tygodni. WIG20 „obudził
się” na minusie, ale odrobienie początkowych strat wynikających z słabych
nastrojów z USA zajęło mu zaledwie 30 min. Pozostałe europejskie parkiety
również silnie parły do przodu udowadniając, że tej chwili definitywnie za
kierownicą światowych rynków siedzą Europejczycy i ich optymizm.