Zmieniając życie jednego człowieka, zmieniamy cały świat

Kierowanie fundacją to praca ciągła, z ogromnym poczuciem odpowiedzialności. To znacznie trudniejsze wyzwanie niż zdobycie Korony Ziemi – mówi Martyna Wojciechowska, dziennikarka, założycielka Fundacji Unaweza.

Pierwsze miejsce:Martyna Wojciechowska, założycielka Fundacji Unaweza, zwyciężyła w plebiscycie Kobieta Biznesu Roku 2021: działalność społeczna po podsumowaniu niemal 15,5 tys. głosów internautów – czytelników „Pulsu Biznesu” i portalu Bankier.pl. Mario Janiszewski

Zmieniając życie jednego człowieka, zmieniamy cały świat

rozmawiała Dorota Kaczyńska
opublikowano: 08-12-2021, 12:07

Kierowanie fundacją to praca ciągła, z ogromnym poczuciem odpowiedzialności. To znacznie trudniejsze wyzwanie niż zdobycie Korony Ziemi – mówi Martyna Wojciechowska, dziennikarka, założycielka Fundacji Unaweza.

Pierwsze miejsce:
Pierwsze miejsce:
Martyna Wojciechowska, założycielka Fundacji Unaweza, zwyciężyła w plebiscycie Kobieta Biznesu Roku 2021: działalność społeczna po podsumowaniu niemal 15,5 tys. głosów internautów – czytelników „Pulsu Biznesu” i portalu Bankier.pl.
Mario Janiszewski

W 2019 r. założyła pani fundację wspierającą kobiety przez wyrównywanie szans ekonomicznych, społecznych i prawnych. Czy to pani pierwsza zorganizowana działalność charytatywna?

Zawsze pracowałam na rzecz różnych organizacji pozarządowych, angażowałam się w liczne akcje charytatywne. Wpłynęło na to kilka wydarzeń z mojego życia. Po pierwsze tak zostałam wychowana przez rodziców, więc odkąd pamiętam, pomaganie było dla mnie czymś naturalnym, jednak prawdziwy przełom nastąpił w 2004 r., kiedy w wypadku samochodowym straciłam najlepszego przyjaciela, a ja złamałam kręgosłup. Nie wiedziałam, czy stanę na nogi, czy wrócę do zdrowia, i praktycznie zaglądając w oczy śmierci, podjęłam decyzję, że muszę zrobić coś wartościowego ze swoim życiem, nadać temu mojemu ocaleniu jakiś większy sens. Zawodowo też przestałam się skupiać na sobie i w trakcie podróży na krańce świata skierowałam uwagę na innych, zaczęłam realizować filmy dokumentalne. Drugi przełom nastąpił, gdy zostałam mamą i zaczęłam się uważniej przyglądać prawom kobiet. I tak od ponad 13 lat jestem nieprzerwanie w drodze, tworząc program „Kobieta na krańcu świata”. W zrealizowanych dotąd 108 odcinkach i na potrzeby filmów dokumentalnych przeprowadziłam setki wywiadów z kobietami, byłam blisko ich problemów. I wciąż miałam niedosyt, że praca dziennikarza kończy się na wyemitowaniu materiału, nagłośnieniu tematu, a ja chciałam robić coś więcej, kontynuować pracę w terenie. Więc działałam w różnych fundacjach, organizowałam akcje wsparcia dla bohaterek naszych programów, ale w końcu zrozumiałam, że jeśli chcę mieć wszystko pod kontrolą od początku do końca i realizować projekty w sposób metodyczny i zorganizowany, to potrzebuję własnej fundacji. I tak powstała Unaweza, w której dajemy kobietom skrzydła. W Polsce i na krańcach świata.

Słowo „unaweza” to po polsku „możesz”. Czy to przesłanie oznacza, że każdy może zmienić swoje życie? Czy że każdy może pomagać?

W Fundacji Unaweza oznacza jedno i drugie. Nazwa pochodzi z języka suahili i jej inspiracją była moja adoptowana córka Kabula z Tanzanii. Patrząc na nią i drogę, którą pokonała od czasu naszego pierwszego spotkania, widzę, jak bardzo można zmienić życie człowieka, jeśli tylko wiesz, jak mu pomóc. A ja wierzę, że zmieniając życie jednego człowieka, zmieniamy cały świat. Czasem ludzie mają opór przed wspieraniem fundacji lub innych działań charytatywnych. Mówią: „Przecież to kropla w morzu. Jak mogę rozwiązać problem głodu na świecie albo zabijania osób z albinizmem w Afryce Wschodniej?”. Ja dostrzegłam niezwykłą zmianę, gdy zamiast myśleć globalnie o problemie, skupiłam się na konkretnej osobie. To był dla mnie impuls, żeby pójść za tą zmianą dalej i wspierać kolejnych ludzi, którzy nie mieli w życiu tyle szczęścia co ja. W Fundacji Unaweza skupiamy się na każdym człowieku z osobna, znamy ich, jesteśmy blisko i na bieżąco dzielimy się z darczyńcami informacjami o każdym projekcie i każdym podopiecznym.

Już nie wyobrażam sobie życia bez pomagania innym. I wierzę, że w naszych czasach na tym właśnie polega społeczna odpowiedzialność biznesu i każdego z nas. Zarówno przedsiębiorstwa, jak i my, osoby z grup bardziej uprzywilejowanych, powinniśmy myśleć o szerszym kontekście naszych działań, począwszy od odpowiedzialności klimatycznej, wpływu na środowisko aż po dzielenie się tym, co mamy.

Zdobyła pani Koronę Ziemi, wzięła udział w Rajdzie Dakar, objechała świat. Czy prowadzenie fundacji można porównać do tak wymagających aktywności sportowych?

Prowadzenie fundacji brzmi bardzo romantycznie, a bycie jej prezeską — dumnie. W rzeczywistości jest to bardzo ciężka i odpowiedzialna praca. Nie miałam świadomości jak bardzo, dopóki sama jej nie podjęłam. To sprawiło, że teraz już nie śpię tak spokojnie jak kiedyś, bo myślę o naszych podopiecznych — a dziś jest ich już ponad 300. Martwię się o postępy każdej osoby, jednocześnie czując odpowiedzialność przed darczyńcami i firmami, które nas wspierają.

Prowadzenie fundacji jest też trudniejsze niż wyczyny sportowe, bo one zawsze mają termin zapadalności. W trakcie wspinaczki na Mount Everest jest ciężko, odczuwam ból i strach, napotykam wiele trudności. Wiem jednak, że moje działania mają koniec — zdobywam szczyt lub nie, ale w końcu wracam do domu. Prowadzenie fundacji się nie kończy i nie ma jak od tego wziąć urlopu.

Weź udział w konferencji online “Akademia Kobiet Menedżerek Przyszłości” >>

Jakie momenty najbardziej panią zaskoczyły?

Są piękne, wzruszające chwile i takie, które uczą, że angażowanie się w pomoc wymaga permanentnej kontroli, szczególnie w krajach rozwijających się. Wiele osób, przekazując dary dla potrzebujących do Afryki, nie ma pojęcia, że te rzeczy często lądują na… lokalnym bazarze. Nikomu nie pomagają. Gdy po raz pierwszy zetknęłam się z tym procederem, poczułam bezsilność.

Przerobiłam kilka gorzkich lekcji, które nauczyły mnie, jak pomagać właściwie, czyli — w moim przekonaniu — dawać wędkę, a nie rybę. Dlatego chętnie angażujemy się projekty edukacyjne, które pozwalają rozwijać potencjał naszych podopiecznych tak, żeby w przyszłości mieli szansę stać się lokalnymi liderami i mnożyć dobro w swoim środowisku.

Przeżyłam też wiele chwil niesamowitego wzruszenia. Nie przestaje mnie zaskakiwać Kabula, która przygotowuje się do studiów prawniczych i nagrywa płytę muzyczną. Czasem ktoś potrzebuje przysłowiowego dmuchnięcia w skrzydła, żeby osiągać rzeczy niezwykłe, wręcz niemożliwe. I właśnie Kabula jest dla mnie dowodem na to, że niemożliwe nie istnieje, szczególnie biorąc pod uwagę, jak wiele złego przeszła — urodzona jako dziecko z albinizmem w Tanzanii, gdzie była prześladowana z powodu koloru skóry, okaleczona przez mężczyzn, którzy odcięli jej rękę, bo chcieli z części jej ciała stworzyć amulety i magiczne eliksiry. Wielką moc ma też nasza stypendystka, paraolimpijka Róża Kozakowska, która mimo że była ofiarą przemocy domowej, przeszła piekło w życiu prywatnym i zmaga się z wielkimi wyzwaniami zdrowotnymi, w tym roku na igrzyskach paraolimpijskich w Tokio zdobyła dla Polski aż dwa medale: srebrny w pchnięciu kulą i złoty w rzucie maczugą, bijąc też rekord świata! Ta dziewczyna nie przestaje mnie zaskakiwać.

Pamiętam też dobrze dzień, kiedy nasze biuro odwiedziła Corinne Klajda, dyrektor zarządzająca w Accord Group Polska, która po ukończeniu 50. roku życia postanowiła, że będzie biegać na długich dystansach, ukończy tzw. Maraton 4 Pustyń, czyli de facto cztery ultramaratony po 250 km na czterech pustyniach świata, i każdym kilometrem swojego biegu będzie wspierać nasze podopieczne — polskie paraolimpijki. W ten sposób zebrała już 250 tys. zł, ale cele mamy dużo bardziej ambitne. W naszej Fundacji pojawia się coraz więcej takich niesamowitych ludzi i rodzi się coraz więcej takich szalonych historii. Ta dobra energia jest po prostu zaraźliwa. I wciąż się mnoży.

Ile finansowania udało się dotychczas zyskać Fundacji?

Prawie 2,5 mln zł plus akcje pomocy rzeczowej, które stale organizujemy z Frisco.pl, żeby wpierać domy samotnej matki, ośrodki pomocy i banki żywności. Co istotne, celem Fundacji od początku jest minimalizacja kosztów. Wiele osób nie darzy dzisiaj zaufaniem podmiotów charytatywnych — swego czasu mówiło się o niewłaściwej dystrybucji pieniędzy przez różne organizacje. Unaweza nie ponosi żadnych kosztów za lokal, za codzienne funkcjonowanie, mamy zatrudnioną jedną osobę, ja zarządzam pro bono, a większość naszych współpracowników to wolontariusze. Staramy się, żeby wszystkie pieniądze, które zbieramy, trafiały do potrzebujących.

Tymczasem świat skupia się na walce z pandemią i ratowaniu biznesów. Czy łatwo dziś namówić przedsiębiorców do wsparcia działań charytatywnych?

Miałam o to duże obawy, bo Unaweza powstała niedługo przed wybuchem pandemii. Myślałam, że ludzie będą się skupiali głównie na swoich problemach. Tymczasem okazało się, że jest wiele osób z otwartymi sercami i wspierają nas regularnie, co miesiąc przekazując pieniądze.

To pozwala planować wydatki długoterminowo.

Stawiamy też na współpracę z firmami — np. robiąc zakupy we Frisco, można przekazać nam darowiznę. Sami też uruchomiliśmy dwa sklepy internetowe: Zafunduj Dobro, w którym można kupić bezpośrednie wsparcie dla naszych podopiecznych, np. posiłek dla dziecka na Madagaskarze, opłacić zajęcia dodatkowe czy pakiet medyczny w Tanzanii, prowadzę też sklep Martyna.World, w którym sprzedajemy ubrania, kawę z krańca świata czy książki, a z każdego zakupu część kwoty trafia bezpośrednio na konto Fundacji. Podchodzimy więc do tego bardzo przedsiębiorczo i pozyskujemy środki z różnych źródeł. Nie można w kółko prosić prywatnych ludzi, żeby brali udział w zrzutkach.

Z jakich projektów Fundacji jest pani najbardziej dumna?

To trudne pytanie, bo to tak jak bym miała odpowiedzieć, które dziecko kocham najbardziej… Jestem dumna, że w Tanzanii możemy pomagać nie tylko Kabuli, ale też wielu innym dzieciakom z albinizmem. Sfinansowaliśmy dla nich budowę prawdziwego domu pachnącego obiadem, gdzie się uczą i mają szansę na inne życie. Obecnie razem z Fundacją Po Drugie budujemy pod Warszawą dom dla nastoletnich i usamodzielniających się mam. Według polskiego prawa dziewczyna do 18 roku życia nie może sprawować władzy rodzicielskiej. Jeśli więc niepełnoletnia osoba zostanie mamą, jej dziecko najczęściej trafia do rodziny zastępczej. My mamy na to inne rozwiązanie i dajemy jej szansę. W ogóle lubię budować, bo to coś namacalnego, daje mi poczucie sprawczości. Ale trzeba pamiętać, że postawienie szkoły, domu czy szpitala nie jest szczególnym przedsięwzięciem. O wiele trudniej zapewnić funkcjonowanie takiej placówki w długim okresie. Nasze projekty nie kończą się więc na budowie, chcemy pomagać w ich zarządzaniu i finansowaniu przez wiele lat. Tylko takie przedsięwzięcia procentują na przyszłość.

Czy w swojej karierze trafiła pani na szklany sufit?

Napotykam go, odkąd pamiętam. Pierwszy raz, gdy miałam 10 lat i postanowiłam, że zostanę wyścigowym kierowcą motocyklowym.

Potem świat mnie weryfikował wielokrotnie. Nie raz musiałam przepychać się łokciami i walczyć o swoje w bardzo zmaskulinizowanym środowisku, bo w takich często operowałam. Wiemy, że ciągle jest duża luka płacowa w podziale na płeć, nadal jest za mało kobiet na kierowniczych stanowiskach. Z drugiej strony miałam sporo szczęścia do kobiet szefowych, otrzymując od nich wiele wsparcia, możliwości i szans. Bez nich nie byłabym tu, gdzie jestem.

Tymczasem polskie kobiety i nastolatki, zwłaszcza dziewczynki, w rankingach badających samoocenę plasują się na ostatnim miejscu w Europie i na jednym z ostatnich na świecie. Dlatego wiodącym projektem społecznym Fundacji Unaweza jest kampania I am Enough. W założeniach ma zmieniać sposób myślenia kobiet. Zainspirować je, ośmielić, by mówiły własnym, mocnym głosem. Bo generalnie polskie kobiety wciąż czują się niewystarczające. Niewystarczająco mądre, wyedukowane, zabawne, seksowne. Niewystarczające jako szefowe, jako matki. Z obserwacji naukowych wynika też, że dziewczynki już w szóstym roku życia czują się mniej mądre niż chłopcy. To rezultat kodów kulturowych, w których się obracamy, wzorców zachowań i wychowania. Nadal replikujemy na nasze dzieci stereotypy, w których sami wyrastaliśmy. Dlatego przygotowujemy projekt edukacyjny dla dzieci i młodzieży, dla rodziców i nauczycieli, który ma to zmieniać. Chcemy, żeby dzieci rosły w silnym poczuciu własnej wartości. Wierzę głęboko, że w kolejnych dekadach te wysiłki zaowocują i kobiety nie będą już musiały przebijać szklanych sufitów.

Fundacja Unaweza

W 2019 r. Martyna Wojciechowska założyła fundację, która wspiera kobiety przez wyrównywanie szans ekonomicznych, społecznych i prawnych. Zapewnia dostęp do edukacji i opieki medycznej, realizuje potrzeby mieszkaniowe i spełnia marzenia. Współfinansowała m.in. budowę domu dla dzieci dotkniętych albinizmem w Tanzanii, finansuje wyprawki szkolne dla dzieci mieszkających na wysypisku śmieci w Meksyku. Teraz rozpoczyna kolejny projekt — budowę domu dla nieletnich i usamodzielniających się matek w Polsce.

Poznaj doświadczenia laureatek pierwszych miejsc rankingu 100 Kobiet Biznesu 2021 w kategorii firmy z przychodem ze sprzedaży powyżej 50 mln zł:

Danuta Żygo, prezes Ordona 1, „Różnorodność to wymierne sukcesy“

Iwona Grzybowska, prezes OSM w Łowiczu, „Każdy dzień przynosi nowe doświadczenia”

Gabriela Żukowicz, wiceprezes Asseco Poland, „Sukces zawdzięczam zaangażowaniu i determinacji”

Poznaj doświadczenia laureatek pierwszych miejsc rankingu 100 Kobiet Biznesu 2021 w kategorii firmy z przychodem ze sprzedaży poniżej 50 mln zł:

Karolina Adamiec-Vook, dyrektor zarządzająca DSV Services, „Biznes to wielka przygoda”

Martyna Kostka, właścicielka Lectus Health & Beauty, „Mój zespół lubi dizajn”

Barbara Jaksa, prezes firmy Jaksa, „Wiara we własne możliwości daje kobiecie niezwykłą siłę”

Poznaj także zwyciężczynię plebiscytu w kategorii Kobieta Biznesu Roku 2021

Kamila Newlin- Łukowicz, wiceprezes Druteksu, „Zrobię wszystko, by Drutex stał się firmą globalną”

Przeczytaj komentarze partnerów i dowiedz się więcej:

o kulturze różnorodności: „Rynek potrzebuje promotorów”

o perspektywie, jaką kobiety wnoszą do biznesu: „Kultura równych szans”

o tym, jak wspierać kobiety w ich drodze do wyrównywania szans: „Biznes, który wspiera kobiety – wyrównywanie szans wszystkim się opłaca”

o konieczności zmian strukturalnych w miejscu pracy: „Każda różnorodność powinna być w cenie”

Wszystkie materiały dotyczące rankingu 100 Kobiet Biznesu znajdziesz w specjalnym serwisie internetowym (kliknij)

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane