26-05-2008, 08:06
Gdyby bezpieczeństwo energetyczne zależało
od liczby debatujących nad nim polityków, to prezydencki szczyt w Kijowie
przyniósł „dalszą systematyczną poprawę” w stosunku do ubiegłorocznych szczytów
w Krakowie i Wilnie. Niestety, dosiadanie się do stołu kolejnych głów państw nie
przekłada się na choćby jedną baryłkę ropy więcej, ponieważ przybywa wyłącznie
biorców. Problem energetycznych dawców staje się znacznie poważniejszy, niż w
obszarze transplantologii.